Możliwe, że to, czego szukasz, już się zaczęło.
Dlaczego bogaci i wpływowi ludzie szukali Jezusa? Zaskakujące historie z Ewangelii
Czy wiara jest tylko dla ludzi w kryzysie? Ewangelie pokazują coś innego. Poznaj historie Nikodema, Zacheusza, Józefa z Arymatei i innych wpływowych osób, które szukały Jezusa.
PYTANIAPRAKTYCZNE
Alfabeta Duchowy
5 min read


Dlaczego bogaci i wpływowi ludzie szukali Jezusa?
Istnieje przekonanie, że do Boga przychodzą głównie ludzie, którym coś w życiu nie wyszło.
Gdy tracimy zdrowie.
Gdy rozpada się związek.
Gdy przeżywamy kryzys.
Gdy nie radzimy sobie z lękiem albo samotnością.
Wtedy zaczynamy szukać pomocy.
Jest w tym trochę prawdy.
Sam Jezus powiedział:
„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy źle się mają”.
Kościół od wieków był miejscem dla ludzi poranionych, pogubionych i szukających ratunku.
Ale jest też druga strona tej historii.
Jeśli uważnie przeczytamy Ewangelie, odkryjemy coś zaskakującego.
Do Jezusa przychodzili nie tylko biedni, chorzy i odrzuceni.
Przychodzili także ludzie bogaci.
Wpływowi.
Wykształceni.
Szlachetnie urodzeni.
Ludzie sukcesu swoich czasów.
Dlaczego?
Nikodem – człowiek, któremu niczego nie brakowało
Nikodem nie był rybakiem ani żebrakiem.
Nie był człowiekiem z marginesu.
Był faryzeuszem.
Nauczycielem Izraela.
Autorytetem religijnym.
Kimś, kogo inni słuchali.
Można powiedzieć, że osiągnął wszystko, co w jego świecie oznaczało sukces.
A jednak pewnej nocy przychodzi do Jezusa.
Nie po pieniądze.
Nie po uzdrowienie.
Nie po stanowisko.
Przychodzi z pytaniami.
To fascynujące.
Bo wygląda na człowieka, który ma odpowiedzi.
Tymczasem okazuje się, że sam ich szuka.
Może właśnie wtedy zaczynamy zadawać najważniejsze pytania.
Nie wtedy, gdy wszystko się wali.
Ale wtedy, gdy odkrywamy, że sukces nie daje wszystkich odpowiedzi.
Zacheusz – bogaty, ale wciąż niespokojny
Zacheusz był zwierzchnikiem celników.
A więc człowiekiem bardzo zamożnym.
Prawdopodobnie bogatszym niż większość osób mieszkających w jego mieście.
A jednak dzieje się coś dziwnego.
Gdy słyszy, że Jezus przechodzi przez Jerycho, wspina się na drzewo, żeby Go zobaczyć.
Wyobraź sobie ten obraz.
Wpływowy człowiek.
Bogaty człowiek.
Szanujący swoją pozycję człowiek.
Wspina się na sykomorę jak dziecko.
Dlaczego?
Bo najwyraźniej było coś, czego nie można kupić za pieniądze.
Coś, czego Zacheusz nadal szukał.


Józef z Arymatei – człowiek, który miał wiele do stracenia
Józef z Arymatei był człowiekiem zamożnym.
Należał do elity.
Był członkiem Sanhedrynu – najwyższej rady żydowskiej.
Po śmierci Jezusa dzieje się jednak coś niezwykłego.
To właśnie on prosi Piłata o wydanie ciała Jezusa.
Ryzykuje swoją reputację.
Naraża się wpływowym ludziom.
Dlaczego?
Bo najwyraźniej uznał, że Jezus jest ważniejszy niż jego pozycja.
To decyzja, której nie podejmuje się dla chwilowej fascynacji.
Setnik – człowiek władzy
Rzymski setnik dowodził około setką żołnierzy.
Miał władzę.
Autorytet.
Pozycję.
A jednak to właśnie on przychodzi do Jezusa, prosząc o pomoc dla swojego sługi.
I mówi słowa, które do dziś powtarzane są podczas każdej Mszy:
„Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój...”
To niezwykłe.
Bo człowiek przyzwyczajony do wydawania rozkazów nagle staje przed kimś, kogo uznaje za większego od siebie.
Kobiety, które wspierały Jezusa
W Ewangelii Łukasza czytamy o kobietach, które pomagały Jezusowi ze swojego majątku.
Jedną z nich była Joanna, żona Chuzy, zarządcy dóbr Heroda.
Nie była osobą z marginesu.
Należała do ludzi dobrze sytuowanych.
A jednak zdecydowała się związać swoje życie z człowiekiem, którego wielu uważało za kontrowersyjnego nauczyciela.
Dlaczego?
To kolejne pytanie, które warto sobie zadać.
Dlaczego to pytanie jest ważne dzisiaj?
Może dlatego, że wielu z nas nosi w sobie ten sam stereotyp.
Wydaje nam się, że wiara jest potrzebna tylko wtedy, gdy życie się rozpada.
A jeśli Ewangelie pokazują coś innego?
Jeśli pytanie o Boga pojawia się nie tylko wtedy, gdy wszystko tracimy...
ale także wtedy, gdy osiągamy więcej, niż kiedykolwiek planowaliśmy?
Może właśnie dlatego Jezus przyciągał tak różnych ludzi.
Nie dlatego, że wszyscy byli przegrani.
Ale dlatego, że wszyscy byli ludźmi.
A człowiek – niezależnie od majątku, wykształcenia czy pozycji – prędzej czy później zaczyna zadawać pytania, na które nie odpowie ani sukces, ani pieniądze.
Pytania o sens.
O prawdę.
O Boga.
Jeśli chcesz wejść głębiej
Jeśli zainteresowało Cię, dlaczego nawet ludzie sukcesu szukali Jezusa, przeczytaj również:
👉 Dlaczego sukces nie daje spokoju? O ambicji, presji i poszukiwaniu czegoś więcej
To artykuł o pytaniu, które wielu ludzi zadaje sobie po cichu: dlaczego osiągnięcie celów nie zawsze przynosi poczucie spełnienia? I czy możliwe, że człowiek szuka czegoś, czego nie da się zdobyć ani kupić?
Najczęściej zadawane pytania
Czy Jezus rzeczywiście przyciągał bogatych ludzi?
Tak. W Ewangeliach znajdujemy wiele przykładów ludzi zamożnych lub wpływowych, którzy interesowali się Jezusem. Należeli do nich między innymi Zacheusz, Józef z Arymatei czy Joanna, żona zarządcy dóbr Heroda.
Czy Jezus był przeciwko bogactwu?
Nie. Jezus nie potępiał ludzi za to, że byli bogaci. Ostrzegał natomiast przed sytuacją, w której pieniądze stają się najważniejszą wartością i zastępują Boga.
Dlaczego ludzie sukcesu interesowali się Jezusem?
Ewangelie sugerują, że nie szukali pieniędzy, władzy ani uznania. Szukali odpowiedzi na pytania, których nie rozwiązuje nawet największy sukces: o sens życia, prawdę, szczęście i Boga.
Czy wiara jest tylko dla ludzi przeżywających kryzys?
Nie. Choć wiele osób zwraca się ku Bogu w trudnych momentach, Ewangelie pokazują, że Jezusa szukali również ludzie wykształceni, wpływowi i zamożni. Pytanie o Boga nie jest zarezerwowane dla jednej grupy ludzi.
Kim był Nikodem i dlaczego spotkał się z Jezusem?
Nikodem był faryzeuszem i jednym z religijnych autorytetów swoich czasów. Przyszedł do Jezusa nocą, ponieważ chciał zrozumieć to, czego nie potrafiły wyjaśnić jego dotychczasowa wiedza i pozycja.
Czy sukces może pozostawić człowieka z poczuciem braku?
Wiele osób doświadcza sytuacji, w której osiąga cele, o których marzyło, a mimo to nadal szuka głębszego sensu. Właśnie dlatego pytania o Boga, prawdę i cel życia pojawiają się nie tylko w kryzysie, ale także wtedy, gdy wszystko wydaje się układać dobrze.


Czy wiara jest dla przegranych?
Być może problem tkwi w samym pytaniu.
Bo zakłada ono, że człowiek szuka Boga tylko wtedy, gdy sobie nie radzi.
Tymczasem Ewangelie pokazują coś bardziej skomplikowanego.
Tak, do Jezusa przychodzili ludzie poranieni.
Chorzy.
Odrzuceni.
Pogubieni.
Ale przychodzili również ludzie, którym – przynajmniej z zewnątrz – niczego nie brakowało.
Jedni szukali uzdrowienia.
Inni szukali odpowiedzi.
Jedni chcieli odzyskać nadzieję.
Inni próbowali zrozumieć sens życia.
Wszyscy jednak szukali czegoś więcej.
A jeśli sukces nie rozwiązuje wszystkiego?
Współczesny świat często sugeruje, że szczęście jest prostym równaniem.
Więcej pieniędzy.
Więcej osiągnięć.
Więcej wpływu.
Więcej możliwości.
A potem będziesz spełniony.
Problem w tym, że życie nie zawsze działa w ten sposób.
Można mieć sukces i nadal czuć pustkę.
Można mieć uznanie i nadal zadawać pytania.
Można mieć wszystko, o czym kiedyś się marzyło, i wciąż szukać sensu.
Być może właśnie dlatego do Jezusa przychodzili zarówno biedni rybacy, jak i bogaci urzędnicy.
Bo pytanie o Boga nie jest pytaniem ludzi słabych.
Jest pytaniem ludzi.


Jeśli to pytanie w Tobie zostaje — możesz zostać na dużej.
Nie częściej niż trzeba.