Możliwe, że to, czego szukasz, już się zaczęło.
Dlaczego ludzie rozeznają wolę Bożą?
Chcemy podejmować dobre decyzje, ale nie zawsze wiemy, jak rozpoznać właściwą drogę. Czym właściwie jest rozeznawanie i jak łączy się z wolnością, odpowiedzialnością i zaufaniem Bogu?
Alfabeta Duchowy


Dlaczego ludzie rozeznają wolę Bożą?
Być może przez całe życie zadawaliśmy niewłaściwe pytanie.
„Boże, jaka jest Twoja wola?”
Jeżeli jesteś osobą wierzącą, prawdopodobnie wypowiedziałeś te słowa wiele razy.
Ja również.
Szczególnie wtedy, gdy przede mną pojawiała się ważna decyzja.
Nowa praca.
Nowy projekt.
Relacja.
Przeprowadzka.
Służba.
Albo separaca z małżonką.
Prosiłem Boga, aby pokazał mi właściwą drogę. Chciałem mieć pewność, że nie popełnię błędu.
Z czasem zacząłem jednak zauważać coś bardzo niepokojącego.
A jeśli przez wszystkie te lata szukałem nie tyle woli Boga...
...ile pewności, że się nie pomylę?
To trudne pytanie.
Ale spróbuj odpowiedzieć sobie szczerze.
Czy naprawdę pytasz:
„Boże, jaka jest Twoja wola?”
Czy może głęboko w sercu pytasz:
„Boże, spraw, żebym nie musiał się pomylić.”
To nie jest to samo.
Wyobraź sobie na chwilę, że Bóg nie odpowiada.
Nie daje znaku.
Nie wysyła wyjątkowego natchnienia.
Nie otwiera żadnych niezwykłych drzwi.
Co wtedy?
Czy nadal potrafiłbyś podjąć decyzję?
Czy odważyłbyś się zrobić pierwszy krok?
A może czekałbyś dalej...
na większą pewność?
Przez długi czas nie rozumiałem, dlaczego tak bardzo potrzebuję tej pewności.
Dopiero po latach zobaczyłem pewien mechanizm.
Bóg stworzył mnie jako wolnego człowieka.
A ja całe życie próbowałem zrzucić na Niego własną odpowiedzialność.
„Boże...
Ty zdecyduj za mnie.”
Brzmi pobożnie.
Ale czy naprawdę o to chodzi w wierze?


Im dłużej nad tym myślałem, tym bardziej dostrzegałem największy paradoks życia chrześcijańskiego.
Z jednej strony słyszymy, że pełnienie woli Bożej jest jednym z najważniejszych wymiarów życia chrześcijańskiego.
Patrzymy na Jezusa, który w Ogrójcu modli się:
„Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”
Wspominamy Abrahama, który zaufał Bogu nawet wtedy, gdy po ludzku niczego nie rozumiał.
Te wydarzenia pokazują niezwykłe zaufanie.
Nic więc dziwnego, że wielu z nas zadaje sobie pytanie:
„Jak również nauczyć się wypełniać wolę Boga?”
I właśnie tutaj bardzo łatwo o pewne nieporozumienie.
Bo zaczynamy pytać Boga o każdą decyzję.
O każdy krok.
O każdy wybór.
I powoli dzieje się coś, czego nawet nie zauważamy.
Nasza własna wolność zaczyna nas przerażać.
Czy naprawdę szukamy woli Boga?
Czy może szukamy kogoś, kto zdejmie z nas odpowiedzialność?
To pytanie zabolało również mnie.
Bo odkryłem, że czasami nie szukałem prowadzenia.
Szukając „idealnej decyzji”, szukałem bezpieczeństwa.
Chciałem mieć gwarancję, że nic złego się nie wydarzy.
Że nie poniosę porażki.
Że nie będę musiał powiedzieć:
„To była moja decyzja.”
A przecież Jezus nie przyszedł odebrać człowiekowi wolności.
Wręcz przeciwnie.
Szanuje ją do końca.
Pozwala bogatemu młodzieńcowi odejść.
Nie zatrzymuje tych uczniów, którzy odwracają się od Niego.
Nie zmusza.
Zaprasza.
Miłość bez wolności przestaje być miłością.
Dlaczego więc mielibyśmy oczekiwać, że Bóg odbierze właśnie nam odpowiedzialność za własne życie?


Coraz częściej myślę, że istnieją dwa zupełnie różne pytania.
Pierwsze brzmi:
„Boże, prowadź mnie, bo chcę być Ci wierny.”
Drugie:
„Boże, pokaż mi, co zrobić, żebym miał większą pewność.”
Na pierwszy rzut oka brzmią podobnie.
Ale rodzą się z dwóch różnych postaw.
Święty Ignacy Loyola pozostawił zdanie, które długo wydawało mi się sprzeczne.
Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie. Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga.
Jak to możliwe?
Czy wszystko zależy ode mnie?
Czy wszystko zależy od Boga?
Może... jedno i drugie.
Może właśnie tak wygląda współpraca.
Coraz bardziej przekonuje mnie jeszcze jedna myśl.
Być może przez całe życie zakładamy, że Bóg przygotował dla nas jeden idealny plan, który musimy odgadnąć.
A jeśli jest inaczej?
A jeśli Bóg przede wszystkim przygotowuje człowieka...
a nie plan?
To zmienia wszystko.
Bo wtedy najważniejszym pytaniem przestaje być:
„Jaką decyzję mam podjąć?”
Pojawia się pytanie znacznie trudniejsze.
Kim staję się, podejmując tę decyzję?
Karol Wojtyła pisał, że człowiek spełnia się przez świadomy i wolny czyn.
Nie przez przewidzenie przyszłości.
Nie przez uniknięcie każdej pomyłki.
Ale przez odpowiedzialny wybór.
Może właśnie dlatego Bóg dał nam wolność.
Nie po to, byśmy ją oddali.
Ale byśmy nauczyli się z niej korzystać.
Jeżeli po przeczytaniu tego tekstu czujesz większy niepokój niż wcześniej...
to być może jest to dobry znak.
Bo może przez całe życie próbowałeś odkryć plan.
A Bóg przez cały ten czas przygotowywał człowieka.
Ciebie.
Pierwszym krokiem nie jest więc odnalezienie idealnej decyzji.
Pierwszym krokiem jest poznanie siebie i odważne przyjęcie odpowiedzialności za własne życie.
Dopiero wtedy pytanie o wolę Boga zaczyna nabierać zupełnie nowego znaczenia.
Jak wygląda taka współpraca z Bogiem w praktyce? Jak odróżnić zaufanie od bierności? Jak rozpoznać własną intencję, nie popadając w niekończące się analizowanie każdej decyzji?
To właśnie jest droga, którą rozpoczniemy w programie prowadzącym dalej niż ten manifest. Nie po to, by nauczyć Cię przewidywać przyszłość, ale by pomóc Ci stać się człowiekiem, który potrafi podejmować wolne i odpowiedzialne decyzje we współpracy z Bogiem.


Jeśli to pytanie w Tobie zostaje — możesz zostać na dużej.
Nie częściej niż trzeba.