Jak nauczyć się obserwować samego siebie?

Zanim zmienisz swoją reakcję, musisz najpierw ją zauważyć. Jak nauczyć się zatrzymywać na chwilę i zobaczyć, co naprawdę dzieje się w Twoim wnętrzu?

Jak nauczyć się obserwować samego siebie?

W poprzednich artykułach doszliśmy do prostego, ale ważnego wniosku. Trudno mówić o prawdziwej wolności, jeśli nie znamy samych siebie. Trudno poznawać siebie, jeżeli nie potrafimy zauważać własnych myśli, emocji i reakcji. Pojawia się jednak bardzo praktyczne pytanie.

Jak właściwie nauczyć się obserwować samego siebie?

Nie chodzi przecież o to, aby przez cały dzień analizować każdą swoją myśl. Taka postawa szybko prowadziłaby do zmęczenia, a nawet do zamknięcia się we własnym świecie. Obserwowanie siebie nie oznacza nieustannego skupienia na sobie. Chodzi raczej o umiejętność zatrzymania się na chwilę i zobaczenia tego, co do tej pory działo się niemal automatycznie.

Nasza uwaga jest jak latarka

Wyobraź sobie, że wchodzisz do ciemnego pomieszczenia z latarką. Widzisz tylko to, na co skierujesz światło. Reszta pozostaje ukryta.

Podobnie działa nasza uwaga.

Przez większość dnia kierujemy ją na świat zewnętrzny. Praca, obowiązki, telefon, wiadomości, rozmowy, kolejne zadania. To wszystko pochłania naszą uwagę niemal bez przerwy.

Znacznie rzadziej kierujemy ją do własnego wnętrza.

Nie zauważamy, że właśnie pojawił się lęk. Nie dostrzegamy, że od kilku minut prowadzimy w głowie wyobrażoną kłótnię. Nie widzimy, jak jedna myśl wywołuje następną, a ta kolejną emocję.

Nie dlatego, że jesteśmy nieuważni.

Po prostu nikt nas tego nie nauczył.

Najpierw zauważyć, dopiero później zmieniać

Wielu ludzi, kiedy odkrywa w sobie złość, zazdrość albo lęk, natychmiast próbuje się ich pozbyć.

To naturalna reakcja.

A jednak bardzo często okazuje się nieskuteczna.

Im bardziej walczymy z niektórymi myślami, tym mocniej do nas wracają.

Mnisi chrześcijańscy proponują jednak inną drogę.

Najpierw zobacz.

Nazwij.

Przyjrzyj się.

Dopiero później podejmuj decyzję, co z tym zrobić.

To przypomina zapalenie światła w ciemnym pokoju. Światło nie walczy z ciemnością. Ono po prostu ją odsłania.

Podobnie działa uważna obecność wobec własnego wnętrza.

Jezus najpierw zatrzymywał człowieka

Czytając Ewangelię, można zauważyć pewien powtarzający się schemat.

Jezus bardzo rzadko zaczyna od pouczania.

Najpierw zatrzymuje człowieka.

Pyta.

Słucha.

Patrzy.

Dopiero później prowadzi go dalej.

Można powiedzieć, że pomaga człowiekowi skierować uwagę na to, co dzieje się w jego sercu.

Kiedy pyta uczniów podczas burzy: „Dlaczego się boicie?”, nie interesuje Go prognoza pogody ani siła wiatru. Pomaga im zobaczyć własny lęk.

Kiedy pyta Bartymeusza: „Co chcesz, abym ci uczynił?”, nie dlatego, że nie zna odpowiedzi. Chce, aby niewidomy sam wypowiedział swoje najgłębsze pragnienie.

To bardzo ważna lekcja.

Zmiana zaczyna się od zauważenia.

Cztery proste ćwiczenia uważności

Nie chodzi o skomplikowane techniki. Wystarczy zacząć od prostych praktyk, które można wykonywać każdego dnia.

Pierwsza polega na zmianie języka.

Zamiast mówić: „Jestem zły”, spróbuj powiedzieć: „Pojawiła się we mnie złość”. To niewielka różnica, ale pozwala zobaczyć, że emocja nie definiuje całego człowieka.

Drugą praktyką jest powrót do teraźniejszości. Kiedy zauważysz, że myśli zaczynają przejmować kontrolę, zatrzymaj się na chwilę. Zwróć uwagę na oddech. Poczuj stopy oparte o ziemię. Posłuchaj dźwięków wokół siebie. Nie po to, aby uciec od problemów, lecz aby wrócić do rzeczywistości, zamiast żyć wyłącznie w wyobrażeniach.

Trzecia praktyka to zauważanie chwil ciszy. Nasz umysł nieustannie produkuje kolejne myśli. Pomiędzy nimi istnieją jednak krótkie momenty spokoju. Warto nauczyć się je dostrzegać, zamiast natychmiast wypełniać telefonem, muzyką czy kolejnym zadaniem.

Czwarta praktyka może wydawać się najtrudniejsza. Nie walcz od razu z tym, co przeżywasz. Jeżeli pojawia się lęk, nie próbuj go natychmiast wypchnąć z siebie. Najpierw zapytaj: „Co właściwie teraz przeżywam? Gdzie odczuwam to w swoim ciele? Co ta emocja próbuje mi powiedzieć?”. Bardzo często już samo uważne spojrzenie osłabia siłę automatycznej reakcji.

Uważność nie jest celem

W ostatnich latach dużo mówi się o uważności. Dla jednych jest techniką relaksacyjną. Dla innych sposobem radzenia sobie ze stresem.

Chrześcijaństwo idzie o krok dalej.

Uważność nie jest celem.

Jest narzędziem.

Pomaga zobaczyć prawdę o sobie.

A prawda otwiera drogę do wolności.

To dlatego Jezus nie zatrzymuje człowieka na obserwowaniu własnego wnętrza. Zawsze prowadzi go dalej – ku zaufaniu, miłości i spotkaniu z Bogiem.

Dlaczego warto zacząć już dziś?

Być może nie zmienisz swojego życia w jeden dzień.

Może jutro znów zareagujesz zbyt impulsywnie.

Może znowu pojawią się te same myśli.

Ale od dzisiaj możesz zrobić coś nowego.

Możesz je zauważyć.

A kiedy człowiek zaczyna zauważać to, co do tej pory działo się automatycznie, pojawia się przestrzeń na pierwszy świadomy wybór.

I być może właśnie od tego zaczyna się prawdziwa przemiana.

Od pierwszego świadomego wyboru do zmiany

Być może właśnie od tego zaczyna się prawdziwa przemiana.

Nie od wielkiego postanowienia.

Nie od obietnicy, że od jutra wszystko będzie inaczej.

Od jednego momentu, w którym zauważasz coś, co wcześniej działo się automatycznie, i po raz pierwszy możesz wybrać inaczej.

Ale wtedy pojawia się kolejne pytanie:

Jak z pojedynczych świadomych wyborów zacząć budować trwałą zmianę?

Samo obserwowanie siebie jest dopiero początkiem. Kiedy zaczynasz widzieć własne myśli, emocje, pragnienia i automatyczne reakcje, otwiera się przestrzeń do dalszej pracy. Możesz zacząć rozumieć, co naprawdę Tobą kieruje, dlaczego reagujesz w określony sposób i czego właściwie chcesz od swojego życia.

I właśnie temu poświęcony jest kolejny etap tej drogi.

Chcę zacząć od nowa.

Nie chodzi o to, żeby stać się kimś innym.
Chodzi o to, żeby lepiej poznać siebie, zobaczyć, co dzieje się we mnie, i nauczyć się nie reagować automatycznie.

Nie wszystko, co pojawia się we mnie, musi od razu stać się moją decyzją.

Jeżeli czujesz, że chcesz pójść dalej, zapraszam Cię do programu „[NAZWA KURSU]”.

To kolejny krok na tej drodze — od obserwowania siebie do bardziej świadomego życia.

Nie musisz zmieniać wszystkiego dzisiaj.
Wystarczy, że zaczniesz świadomie wybierać.

Jeśli to pytanie w Tobie zostaje możesz zostać na dużej.

Nie częściej niż trzeba.